Strona dla studia kosmetycznego — czy profil w Booksy wystarczy?
Profil w Booksy albo Moment wystarcza, dopóki większość klientek przychodzi z polecenia i zna już nazwę studia. Własna strona zaczyna się opłacać, gdy chcesz pozyskiwać nowe osoby z Google na konkretne zabiegi, takie jak laminacja brwi czy mikropigmentacja, bo profil w aplikacji na te frazy praktycznie nie wychodzi. Strona studia kosmetycznego kosztuje u mnie od 3 000 zł i nie zastępuje aplikacji rezerwacyjnej, tylko do niej prowadzi.
Większość studiów, z którymi rozmawiam, zaczyna od tego samego zdania: „mamy Booksy i Instagrama, po co nam strona?”. To dobre pytanie i nie zawsze odpowiedź brzmi „potrzebujecie”. Poniżej rozpisuję, kiedy profil w aplikacji naprawdę wystarcza, a kiedy studio płaci za brak strony w klientkach, których nigdy nie zobaczy.
Co daje profil w aplikacji rezerwacyjnej
Booksy, Moment i podobne aplikacje robią jedną rzecz bardzo dobrze: pozwalają klientce, która już wie, że chce przyjść do Ciebie, zarezerwować termin bez telefonu. Kalendarz, przypomnienia SMS, opinie — to wszystko działa i nie ma sensu budować tego od zera.
Problem zaczyna się wcześniej, na etapie, którego aplikacja nie obsługuje: kiedy klientka jeszcze nie wie, że Ty istniejesz.
Jak naprawdę szuka się studia
Klientka rzadko wpisuje w Google „studio kosmetyczne”. Wpisuje to, czego potrzebuje:
- „laminacja brwi Bydgoszcz”
- „mikropigmentacja ust cena”
- „peeling kwasami przeciwwskazania”
- „henna pudrowa ile się trzyma”
Na takie frazy wychodzą strony, które mają osobną podstronę o tym konkretnym zabiegu — z opisem, ceną, czasem trwania i zdjęciami efektów. Profil w aplikacji to jedna długa lista usług bez treści, więc Google nie ma powodu, żeby pokazać go na pytanie o konkretny zabieg. Wychodzi co najwyżej na nazwę studia, czyli wtedy, gdy klientka już je zna.
Mówiąc wprost: aplikacja obsługuje klientki, które już masz. Strona przyprowadza te, których jeszcze nie masz.
Kiedy strona nie jest potrzebna
Uczciwie — są studia, którym strona nic nie da:
Grafik jest pełny na dwa miesiące do przodu. Jeśli nie masz gdzie wpisać nowych klientek, nie ma sensu płacić za to, żeby przychodziło ich więcej. Lepiej podnieść ceny.
Pracujesz wyłącznie z poleceń i nie chcesz tego zmieniać. Polecenia to najlepszy kanał w tej branży. Jeśli działa i Ci wystarcza, Instagram z linkiem do rezerwacji zrobi swoje.
Wykonujesz dwa, trzy zabiegi i konkurencja w okolicy jest niewielka. W mniejszej miejscowości wizytówka w Google Maps z dobrymi opiniami potrafi wystarczyć na lata.
Kiedy brak strony kosztuje
Wprowadzasz nowy, droższy zabieg. Mikropigmentacja, zabiegi laserowe, makijaż permanentny — to usługi, przy których klientka czyta, porównuje i ogląda efekty, zanim się zdecyduje. Bez miejsca, w którym to wszystko jest opisane, przegrywasz z tym studiem, które takie miejsce ma.
Grafik ma dziury w tygodniu. Wtorek o 11 i czwartek o 14 to godziny, które zapełniają się nowymi klientkami, nie stałymi. A nowe trzeba skądś wziąć.
Konkurencja w mieście ma strony. Jeśli na „laminacja brwi” plus nazwa Twojego miasta wychodzą trzy studia z własnymi stronami, to tam trafiają klientki, które nie znają jeszcze żadnego z was.
Co powinno być na stronie studia
Strona studia nie musi być duża. Musi odpowiadać na cztery pytania w ciągu kilku sekund, na telefonie:
- Ile kosztuje ten konkretny zabieg — cennik, a nie „ceny ustalamy indywidualnie”.
- Jak wyglądają efekty — zdjęcia przed i po u prawdziwych klientek, nie zdjęcia ze stocka.
- Czy jest wolny termin — jeden wyraźny przycisk „Zarezerwuj”, który prowadzi prosto do Twojej aplikacji rezerwacyjnej.
- Gdzie to jest i gdzie zaparkować — adres, mapa, godziny otwarcia.
Do tego osobna podstrona dla każdego z trzech, czterech głównych zabiegów. To one pracują na pozycje w Google, a nie strona główna.
Rezerwacje zostają tam, gdzie są
Nie przenoszę rezerwacji z Booksy na stronę, jeśli ich system działa i klientki są do niego przyzwyczajone. Przycisk „Zarezerwuj” po prostu do niego prowadzi. Pełny kalendarz rezerwacji wbudowany w stronę ma sens dopiero wtedy, gdy chcesz uniezależnić się od aplikacji — i jest wtedy osobną pozycją w cenniku.
Cennik, który zmieniasz sama
Ceny zabiegów zmieniają się częściej niż cokolwiek innego na stronie. Dlatego cennik musi dać się edytować w panelu, bez pisania do programisty. To jest w cenie każdej strony, którą robię.
Ile to kosztuje
Strona studia kosmetycznego to u mnie ten sam typ projektu co strona wizytówkowa: od 3 000 zł, zwykle 2–3 tygodnie od zatwierdzenia projektu graficznego. Teksty i zdjęcia efektów są po Twojej stronie — i to one, a nie kod, zwykle decydują o tym, kiedy strona wchodzi do sieci.
Jak to policzyć: jeśli średnia klientka zostawia u Ciebie kilkaset złotych i wraca kilka razy w roku, to jedna nowa stała klientka miesięcznie zwraca stronę w kilka miesięcy. Więcej o tym rachunku pisałem w tekście o tym, ile kosztuje strona internetowa.
Od czego zacząć
Zanim cokolwiek zamówisz, sprawdź jedną rzecz: wpisz w Google swój najczęstszy zabieg i nazwę miasta. Zobacz, kto wychodzi i czy Twoje studio jest gdziekolwiek na pierwszej stronie. To jest najprostsza odpowiedź na pytanie, czy strona jest Ci potrzebna.
Szczegóły tego, jak buduję strony dla studiów, opisałem na stronie dla branży kosmetycznej. Jeśli chcesz, żebym spojrzał na Twoją sytuację — napisz, odpowiadam w ciągu doby.
- branża kosmetyczna
- rezerwacje
- strony internetowe